Sezon 2025 & 2026

2025 marzec.

Można powiedzieć że wystartowałem. W sobotę zakończyłem wiosenne ciecie. Część już zaczęła płakać np. Solaris. Ale on rośnie w osłoniętym miejscu więc ma chyba cieplej. Młodziaki oczywiście cięte na 2 oczka i zakopczykowane ziemią.

W tym roku powiększam winnicę więc startuję z ukorzenianiem, bazować będę na tym co mam, czyli własny materiał. Jeśli kogoś interesuje ten proces, to archiwizuję postępy w tym wątku: https://moje.podlasie.pl/2021/11/23/ukorzenianie/

Ostatni weekend kwietnia prognoza okazała się łagodniejsza od rzeczywistości. Przygotowałem się chowając młodziaki pod doniczki, przykryte cienka warstwą ziemi. Szpalery zwyczajowo obrywajace przymrozkiem, w polu, okryłem namiotami z grubej, zimowej agrotkaniny -70gr/m. Reszta pozostawiona sama sobie. Efekt pierwsza noc około -1 druga noc zeszło do około -5 (ventusky mówi ze nawet -6 stC) prognozy dawały max -2. Efekt większość zielonego upalone, namioty na taki spadek nie pomogły – też upalone młode latorośle. Pod niektórymi doniczkami draśnięte mrozem listki. Wygląda to jakby mróz przeszedł pasmami po działce. Rząd latorośli upalonych do zera i jedna czy dwie w tym samym miejscu zielona. Powoli staje się to normą, że co wiosnę, rozhartowane lutym/marcem winorośle szybko startują, a potem przemarznięte obijają z pąków zapasowych, niestety te najbardziej wyrywne które startują od razu ze wszystkiego – pąki główne i zapasowe jednocześnie – czekają na odbicie z wilków gdzieś na pieńku.

9 maj

W tym roku mam ułatwione zadanie – chyba już 4 fala mrozów przeplatana falami 25stC upałami upaliło wszystko co miałem, również z dogrzewaną wkładami szklarnią. Po każdej fali mrozu była niestety fala upałów – okolice 25 st. C która pobudzała kolejne pąki (w tym zapasowe) do wzrostu. Efekt jest taki, że nie liczę na jakiekolwiek owocowanie, a ten rok to będzie walka o przetrwanie winnicy. Cokolwiek zielonego będzie już sukcesem. Tu niestety sadzonki ze szkółek są na straconej pozycji, bo to co sam ukorzeniałem wystarczy, że z ziemi wyjdzie cokolwiek, natomiast ze szkółki musi to być zielone ponad szczepieniem (którego sens w Polsce jest mocno dyskusyjny). Walka dotyczy około 100 krzewów, jednocześnie ważą się losy 10 letniego projektu pt. Winnica

Poniżej foto ze szklarni:

19 maj – nic nowego, znowu poranny przymrozek, krótkotrwały i niewielki, ale jednak pobieliło okolicę. W historii winnicy to najzimniejszy maj. Na szczęście w większości krzewów gdzieś na zdrewniałych pieńkach pojawiają się pączki, czyli będą tzw. wilki, czyli dzikie latorośle które co prawda z reguły nie mają owoców, ale za to za rok mogą stać się urodzajną łozą z której wyjdą dorodne latorośle. Ten rok stracony, ale to jest szansa na przyszły.


27.07.2025 Wilki dają czadu. Pojawiły się też extra pączki na przemarzniętych i popalonych łozach. Sporo krzewów zamiast formy guyota będzie bliżej formy głowy, czyli sporo młodych latorośli, które wyszły z nasady zdewastowanej wiosną łozy. Nie są to wilki, ale pączki rezerwowe, czyli maja w większości owoc, minusem jest spore zagęszczenie, więc trzeba je delikatnie poukładać na całą szerokość krzewu.

Łoza łysa – wybiły tylko zapasowe z pierwszych oczek – szklarnia – łoza przygotowania na guyota, wyszła głowa – wszystko w kupie 😉
To samo co wyżej tylko w polu – łozy łyse – przemarzły w maju

Niektóre winorośle dały płodne wilki, zazwyczaj to mniej szlachetne odmiany, bo te cenniejsze, jak pisałem wychodzą raczej bez owocu. Ale lepsze i jedno grono z krzewu nic nic. Wkleję foty to łatwiej będzie zobaczyć o czym piszę 😉

na obydwu latorośle wyszły z pnia (wieloletniej zdrewniałej części) , a nie z jednorocznej płodnej łozy (wszystkie latorośle na łozie wypaliły majowe przymrozki)

listopad – liść opadł ze wszystkich krzewów 😉

Kiedy mówiłem rok temu że to był najgorszy rok, myliłem się, najgorszym rokiem jest 2025. Pogodowa przeplatanka mrozów i upałów załatwiła krzewy na starcie. Owoców bardzo mało, w większości nie dojrzały. Późno wystartowały z pąków zapasowych czy wilków, dodatkowo lato dało mało słońca by nadgonić z dojrzewaniem. Efekt owoce zupełnie w innym smaku, brak aromatu i cukru. Dużo zostało na krzewie nie zebranych. Wina też nie będzie. Oby do wiosny, mam nadzieję – normalnej, takiej zimnej żeby nic nie próbowało startować za wcześnie.


Sezon 2026


23II2026. Dlaczego nie nowy sezon, a kontynuacja. Ano dla tego że szykuje się kolejny marny rok – który to już 4, a może 5 w 11 letniej historii winnicy. I może to być już wpis ostatni.

Poprzedni rok, tak jak wcześniejsze był fatalny, krzewy ratowały się wilkami, osłabione krzewy weszły w okres zimy. I chyba nie muszę pisać jakiej zimy. Od grudnia śnieg i mróz, Nie było by to złe, nawet liczyłem że będzie w końcu normalniejsza zima i wszystko grzecznie będzie spać do maja. No ale długotrwałych mrozów przekraczających -20 st C niestety nie przewidziałem. Parę dni dało czadu i zbliżyło się przy gruncie nawet w okolice -30. No i tu mógłbym zakończyć, bo przyzwyczajony brakiem zim nic nie zabezpieczyłem, no prawie nic, młodziaki jednoroczne przezornie zakopane (jak co roku) pod ziemię, reszta na drutach. To będzie prawdziwy test przetrwania.

I może zamiast narzekać, należy się zastanowić, jeśli chcę ratować winnicę co można zrobić?

Pomysłów kilka jest.

  1. Zakopujemy wszystko na zimę pod ziemię. Problemem są stare krzewy o grubych pniach. Młodzież da się przygiąć i to jest najlepsze zabezpieczenie krzewu.
  2. Półśrodkiem jest położenie krzewu na ziemi i przypięcie na płasko szpilkami, oraz oczekiwanie na obfite opady śniegu które dadzą kołderkę zimową. Przetestowałem – jak jest śnieg jest to bardzo skuteczna ochrona, no i nie walczymy z ziemią.
  3. Łoza zimowa – trochę traktowana była prze ze mnie jako dziwadło, ale ma niesamowite plusy, szczególnie gdy mamy już starsze krzewy które nie koniecznie da się położyć na ziemi do przykrycia. Co to jest? Załóżmy że z naszego starszego krzewu wychodzi sobie wilk gdzieś blisko korzenia. Normalnie go usuwamy, ale jeśli zostawimy sobie taki jeden pęd to na jesieni spokojnie położymy go na płasko na ziemi i możemy go przykryć. Jeśli zima będzie łagodna – łoza główna startuje normalnie to łozę zimową tniemy na 1-2 oczka. I znowu prowadzimy na 1 pęd jak rok wcześniej. No ale jeżeli przyjdą mrozy lub inne nieprzewidziane okoliczności i łoza główna padnie to ten pęd zimowy posłuży na odbudowanie całego krzewu!! i za rok da normalny plon. Pięknie co nie.

Zabiegi typu okrywanie agrotkaniną odpuszczam. Pracy dużo, efekt mizerny.

Jest jeszcze jeden problem, który sygnalizowałem wcześniej. Normy europejskie (no właśnie) nakazują w ramach walki z zarazą (w Polsce – wirtualnej) produkcję jedynie sadzonek szczepionych na odpornych korzeniach. Ma to podstawową wadę, bo jeśli zginie część nadziemna to przy NIEszczepionej cokolwiek wyjdzie z ziemi jest super. Przy szczepionej pozamiatane odbije podkładka, a nie szlachetny krzew, czyli szpadel.

Na szczęście sporo odmian mam z własnego ukorzeniania lub od kolegów z forum które są NIEszczepione, czyli dają nadzieję na obudowę. I tu drugi pomysł, wszystkie szczepione a wartościowe krzewy samodzielnie ukorzenić na własne potrzeby. Uzyskam dokładnie tę samą odmianę ale na własnym korzeniu !!

No i to są wstępne założenia i kierunki działania dla mnie na ten i kolejne lata. No chyba że …. winnica w zdecydowanej większości po tej zimie nie wstanie ….

… uff wstała 😉 – na około 100 krzewów definitywnie na dzień 18 czerwca nie wstały 3 krzewy. Nie oznacza to że jest dobrze, bo większość – na oko 70% startuje z wilków i z korzenia. Szczególnie szczepione odkopywałem korzeń, by badać czy nad czy pod szczepieniem idzie zielone, jest nieźle – jest szansa na odbudowę. Tylko jeden Regent ze szkółki wypuscił pod szczepieniem wiec pewnie nad nie ma szansy. Pozostałe 2 po ścięciu do kilunastu cm nad gruntem płacze czyli żywe (nisko ciąłem bo powyżej suche). Obydwie na własnym korzeniu, więc liczę na to, że skoro płacze to jeszcze coś wyjdzie, cokolwiek zielone bedzie OK. Podsumowując, owoców bedzie jeszcze mniej niż rok temu, ale w tym roku mają szansę dojżeć bo warunki są jak na razie rewelacyjne. Z przerobowych Bianca, Solaris w miarę dobrze przezimowało i pewnie w tym roku będą robiły za deserowe 😉

Możesz również polubić…